Autor: Pani Włościanka | Data: 30.03.2026 | Kategoria: Archiwa, Blog, Ciekawostki z metryk

Bieżeńcy z Woli Obszańskiej.

W 1915 roku armia rosyjska, cofając się pod naporem wroga, stosuje brutalną taktykę spalonej ziemi. Z opuszczanych terenów wypędza ludność, rabuje dobytek, niszczy zasiewy, wywozi żywność, bydło i konie – wszystko po to, by nadchodzący przeciwnik nie znalazł niczego, co mogłoby mu się przydać. Po wsiach krąży strach podsycany propagandą – „Niemiec będzie babom cycki obcinał” – i w tej atmosferze paniki całe rodziny ruszają w nieznane. Z terenów na wschód od Wisły, spod Lublina, Chełma, Łomży, Ostrołęki, a nawet Warszawy, ciągną wozy załadowane dobytkiem, a ludzie opuszczają swoje domy nie wiedząc, czy kiedykolwiek do nich wrócą. 

Najbardziej wyludniają się wsie prawosławne i mieszane wyznaniowo z guberni grodzieńskiej, obejmującej dzisiejsze Podlasie. Wśród bieżeńców dominują Białorusini i Rusini, ale licznie wyjeżdżają także chłopi z terenów Królestwa Polskiego, zwłaszcza z guberni chełmskiej i lubelskiej. Katolicy rzadziej decydują się na wyjazd – Kościół zachęca do pozostania, wielu ludzi ukrywa się w lasach i wraca do swoich domów zaraz po przejściu frontu. 

Część mieszkańców zostaje przymusowo wypędzona, inni, sparaliżowani strachem i pogłoskami, sami podejmują decyzję o ucieczce. Droga okazuje się dramatyczna – w upale, bez wody i jedzenia, wędrują tygodniami, a czasem miesiącami. Największa fala ucieczek przypada na okres od wiosny do jesieni 1915 roku. Wkrótce pojawiają się choroby, śmierć staje się codziennością, przy drogach powstają prowizoryczne mogiły, a z czasem także ciała, których nikt nie ma siły już chować. 

Bieżeńcy rozpraszają się po całym Imperium Rosyjskim, docierając nawet na Syberię. Gdy po latach zaczynają układać sobie życie na obczyźnie, nadchodzi rewolucja październikowa, która otwiera im drogę powrotu. Ruszają więc znowu – tym razem w stronę domu. Na wygnaniu spędzają od trzech do siedmiu lat, a powroty trwają aż do 1922 roku. Szacuje się, że wyjechało od dwóch do trzech milionów ludzi, z czego nawet jedna trzecia nie przeżyła – najwięcej ofiar pochłonęła sama droga.

Nie przypuszczałam, że bieżeństwo na taką skalę dotknęło również mieszkańców mojej rodzinnej Woli Obszańskiej. Słyszałam jedynie o pojedynczych przypadkach uchodźców z tej miejscowości. Przeglądając akta metrykalne z parafii w Obszy, natrafiałam na zgony i narodzenia odnotowane w Rosji i domyślałam się, że dotyczą bieżeńców.

Poniżej znajduje się akt chrztu Andrzeja Padjaska, urodzonego 10 listopada 1915 roku w Rosji, we wsi Chełno-Wierszyny (Челно-Вершины) w powiecie czystopolskim guberni kazańskiej. Jego narodzenie zostało zgłoszone w parafii w Obszy dopiero 14 maja 1922 roku przez ojca, Wawrzyńca.

Wszystko tu się układa w spójną całość – rok 1915 jako czas najintensywniejszych wywózek i 1922 jako moment powrotów. Możemy więc przypuszczać, że Wawrzyniec i Marianna z domu Wróbel Padjaskowie spędzili na wygnaniu przynajmniej siedem lat. I że należeli do tych, którym udało się wrócić do domu.

Andrzej Padjasek, syn Wawrzyńca i Marianny z d. Wróbel, akt chrztu nr 49/1922, parafia Obsza. Akt znajduje się w zasobach Archiwum Państwowego w Zamościu.

Mniej szczęścia miał Walenty Syty, który zmarł na wygnaniu 15 września 1915 roku we wsi Wieniakwa w guberni mińskiej, pozostawiając żonę Annę z domu Padjasek.

Dopiero wiele lat później, 8 grudnia 1923 roku, jego syn Antoni zgłosił w parafii w Obszy żądanie sporządzenia aktu zgonu ojca. Sama data tego zgłoszenia wiele mówi – można przypuszczać, że Antoni albo był z ojcem na bieżeństwie i dopiero po powrocie dopełnił formalności, albo o jego śmierci dowiedział się dopiero po czasie, być może od ludzi wracających z tamtych stron.

Walenty Syty, syn Jana i Anny, akt zgonu nr 63/1923, par. Obsza. Akt znajdziesz online na portalu Fotolubgens. 

Liczba tych zapisów nie wydawała się duża. Dlatego ogromnym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie jednostki „Biłgorajski powiat. Chełmska gubernia. Spis wysiedlonych”, należącej do zespołu Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego w Piotrogrodzie, przechowywanej dziś w Archiwum Akt Nowych. 

Jedna z kart spisu wysiedlonych z powiatu biłgorajskiego dotycząca mieszkańców Woli Obszańskiej. 

Ze spisu wypisałam mieszkańców Woli Obszańskiej – 54 rodziny, łącznie 242 osoby!

Większość z nich trafiła do guberni kazańskiej, gdzie osiedlono ich we wsi Czełno-Wierszyny (ros. Челно-Вершины) w powiecie czystopolskim. Spora grupa znalazła się również w guberni riazańskiej, w miejscowości Kudrawka w powiecie dankowskim. Pojedyncze osoby trafiły do guberni penzeńskiej, a dwie zamieszkały w Bogorodzku (dzisiejszy Nogińsk) w guberni moskiewskiej. 

Co szczególnie zwraca uwagę – wszyscy byli wyznania rzymskokatolickiego. Nie znalazłam ani jednej rodziny prawosławnej, choć wiem, że takie również mieszkały w Woli Obszańskiej w tamtym czasie. 

Jakie rodziny wyjechały? 

Bodek  Marianna 
Padjasek  Andrzej 
Popko  Regina 
Kozera [Kozyra]  Kazimierz 
Mach  Maria 
Machniuk [Machnio]  Tomasz 
Buczko  Tomasz 
Padjasek  Rozalia 
Buczek  Szczepan 
Chuba [Huba]  Józef 
Drozdowski  Antoni 
Grasza  Andrzej 
Padjasek  Marianna 
Padjasek   Marianna ż. Andrzeja 
Padjasek  Marianna ż. Wawrzyńca 
Padjasek  Franciszek 
Postrzech  Anna 
Padjasek  Zofia 
Padjasek  Antoni 
Regiel  Michał 
Rozmyślak  Ignacy 
Padjasek  Rozalia 
Padjasek  Tomasz 
Padjasek  Tomasz 
Padjasek  Wojciech 
Kamieniec  Franciszek 
Kamieniec  Marcin 
Łuszczak  Ewa 
Markowicz  Andrzej 
Mulawa  Franciszek 
Rudnik  Andrzej 
Rudnik  Katarzyna 
Smoła  Andrzej 
Smoła  Józef 
Szostak  Anna 
Strus   Wojciech 
Syty  Wawrzyniec 
Cempeł  Katarzyna 
Padjasek  Błażej 
Padjasek  Kazimierz 
Chuba [Huba]  Jan 
Kowalik  Szymon 
Smoła  Maciej 
Machnio  Marcin 
Machnio  Kacper 
Dubko  Marianna 
Podjasek  Anna 
Połuk [Połuch]  Łukasz 
Padjasek  Zofia 
Ryba  Maciej 
Szkoda  Agnieszka 
Buczko  Anna 
Huba  Maciej 
Szczepańska  Anna 
Machnio  Katarzyna 
Syta  Katarzyna 

 

W spisie z imienia i nazwiska zapisano jedynie głowy rodzin, natomiast pozostali domownicy – małżonkowie, dzieci oraz inni dorośli pozostający na utrzymaniu ujęci zostali wyłącznie liczbowo, w tabeli z podziałem na grupy wiekowe. 

Będę przyglądała się temu bliżej, bo ten temat naprawdę mnie wciągnął. Widzę oczami wyobraźni te wozy zapakowane po brzegi wszystkim, co tylko dało się zabrać, sunące jedyną drogą w mojej wsi – drogą, która nagle wypełniła się gwarem, niepokojem, pośpiechem i strachem przed tym, co nieznane. 

Wygląda na to, że moi przodkowie nie wyjechali. Co nimi kierowało? Jak przetrwali przechodzący front? Czy ukryli się w pobliskim lesie, czekając aż wszystko minie? 

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mnie to porusza i zaskakuje. Nie spodziewałam się, że ta historia jest aż tak blisko mnie. Mam w sobie tyle pytań, na które już nikt nie odpowie – świadkowie tamtych wydarzeń od dawna już nie żyją.  

Jeśli interesuje Cię temat bieżeństwa, koniecznie zajrzyj na stronę: 

👉 https://biezenstwo.pl/fakty/ 

Znajdziesz tam uporządkowane informacje, relacje świadków i materiały oparte na archiwach – to jedno z miejsc, które pomaga zrozumieć skalę i doświadczenie tej wędrówki. 

Bardzo polecam też książkę autorstwa Anety Prymaka-Oniszk pt. “Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy.” To opowieść złożona z wielu pojedynczych historii – o ludziach, którzy nagle stracili dom, ziemię i poczucie bezpieczeństwa, a ich losy przez lata pozostawały niemal zapomniane. 

Źródło fotografii: Album ze zdjęciami Pułku Saljańskiego, 1915 dostępny online na portalu Polona.

Podsumowanie

W 1915 roku mieszkańcy Woli Obszańskiej, podobnie jak miliony innych ludzi, zostali dotknięci bieżeństwem – masową ucieczką w głąb Imperium Rosyjskiego wywołaną działaniami wojennymi i taktyką spalonej ziemi stosowaną przez armię rosyjską. Z archiwalnego spisu wysiedlonych wynika, że z tej jednej wsi wyjechały 54 rodziny, czyli 242 osoby, które trafiły głównie do guberni kazańskiej i riazańskiej.

Za tymi liczbami kryją się konkretne historie – dzieci urodzone na wygnaniu, jak Andrzej Padjasek, oraz osoby, które nie przeżyły tułaczki, jak Walenty Syty. Analiza akt metrykalnych i źródeł archiwalnych pozwala odtworzyć losy tych ludzi i lepiej zrozumieć skalę zjawiska, które przez lata pozostawało zapomniane.

O Autorze Wpisu

Genealog

Asystent Genealogiczny
Proszę podać prawidłowy email.