“Karty rejestracyjne dzieci polskich. Litery P–Z” – to jednostka, którą przejrzałam od deski do deski, poszukując dzieci bieżeńców z Woli Obszańskiej. Udało się!
Z 719 skanów wypisałam 24 osoby.
Większość z nich to dzieci, przebywające we wsi Kudrawka, w powiecie dankowskim, guberni riazańskiej. Spędziłam wiele minut, próbując zlokalizować tę miejscowość – niestety bezskutecznie. W dokumentach jej nazwa pojawia się w różnych wariantach. Równie często jak „Kudrawka”
spotykałam zapis „Kudrawczyn”
, jednak
żadna z tych form nie daje się jednoznacznie powiązać ze współczesną miejscowością.
Same karty to dwustronicowe rejestry zawierające podstawowe informacje o dzieciach: miejsce pobytu, dane rodziców, wyznanie, płeć, wiek, umiejętność pisania (lub jej brak), miejsce pochodzenia, przyczynę opuszczenia kraju, datę rejestracji i inne szczegóły.
Wśród odnalezionych dzieci są Andrzej i Wawrzyniec Ryba – synowie Macieja i Zofii. Andrzej ma 6 lat, Wawrzyniec 12. Wawrzyniec potrafi pisać i czytać, Andrzej czyta – co też trochę zaskakuje biorąc pod uwagę jego młody wiek. Na wygnaniu przebywają z rodzicami.


Kolejne rodzeństwo to Franciszek, Katarzyna i Tomasz Szkoda – dzieci Antoniego i Agnieszki. Mają odpowiednio 12, 5 i 6 lat. Na bieżeństwie przebywają jedynie z matką, podczas gdy ich ojciec znajduje się w Ameryce.

Tak samo liczne rodzeństwo tworzą Franciszek (12 lat), Józef (10 lat) i Jan (5 lat) Połuchowie. Na wygnaniu znaleźli się wraz z rodzicami – Łukaszem i Marią.
Jan Padjasek, lat 5, przebywa z matką Anną. Jego ojciec, Szymon, nie żyje.
Józef Szostak, lat 11, przebywa w Kudrawce wraz z rodzicami – Janem i Katarzyną. Jego ojciec, w przeciwieństwie do wszystkich dotychczas zapisanych osób określanych jako rolnicy, jest szewcem.
Znacznie mniej szczęścia mają trzynastoletni chłopcy – Jan Smoła oraz Józef Padjasek. Rodzice Jana, Maciej i Franciszka, nie żyją, a sam chłopiec przebywa na wygnaniu ze swoją siostrą Franciszką Smołą. Dziewczyna nosi nazwisko po ojcu, co wskazuje, że nie jest zamężna. Czy może to sugerować, że rodzeństwo wyruszyło na bieżeństwo razem z rodzicami, a po drodze ich straciło? Trudno sobie wyobrazić, by dzieci samodzielnie podjęły taką wędrówkę.

Z rejestru dowiadujemy się również, że Jan, mimo 13 lat, jest niepiśmienny.
Jeszcze bardziej zagadkowo przedstawia się sytuacja Józefa Padjaska. Nie wiadomo, czy jego rodzice żyją. W dokumentach zapisano, że ojciec przebywa na wojnie, a matka została wysłana na roboty do Prus. W czasie ich nieobecności opiekę nad chłopcem sprawuje babka, Zofia Padjasek.

Kolejnym miejscem, w którym osiedlili się bieżeńcy z Woli Obszańskiej, był Bogorodzk [dziś Nogińsk] w gubernii moskiewskiej. Moją szczególną uwagę zwróciła 11-letnia Maria Pokarowska, która nie pamiętała imienia swojej zmarłej matki. Trudno sobie wyobrazić, że można nie znać tak podstawowych informacji o własnym życiu. Jej ojciec, Józef, przebywa na wojnie, a sama Maria mieszka w Bogorodzku u macochy.


Z następnej karty dowiaduję się, że owa macocha ma na imię Maria i że na wygnaniu, oprócz pasierbicy, opiekuje się także swoim 10-letnim synem Józefem.
Ostatnią rodziną z Woli Obszańskiej, przebywającą w Bogorodzku, jest Karolina Padjasek (lat 12) z rodzicami – Kazimierzem i Marianną. Jej ojciec w ojczyźnie był szewcem.
W Bogorodzku przebywają też rodziny z okolicznych wsi. Katarzyna (lat 13) i Rozalia (lat 9) Turczyniak wraz z matką Heleną z Walantosów z Łukowej. Ojciec, Michał, zmarł – zapis o przymusowym wysiedleniu dzieci wraz z rodzicami może sugerować, że stało się to już na obczyźnie. Jak również 8-letni Jan Osuch ze wsi Osuchy, przebywający tam z rodzicami – Wojciechem i Katarzyną.
Ciekawym znaleziskiem są również karty rodzeństwa: Zygmunta, Heleny, Janiny i Aleksandra Padjasków – dzieci felczera weterynarii Piotra i Florentyny. Dzieci wraz z rodzicami przebywają w mieście Murom w guberni włodzimierskiej, dokąd przybyli z Kałuszyna w powiecie nowomińskim, guberni warszawskiej.


Dlaczego to takie ciekawe? Nazwisko Padjasek, zapisywane także jako Padyasek czy Padyjasek, jest typowe dla mojej rodzinnej wsi. Nie odkryłam jeszcze wszystkich szczegółów, ale jestem przekonana, że Wola Obszańska jest kolebką Padjasków. Dlatego też sądzę, że Piotr lub jego przodkowie pochodzą właśnie stamtąd. I nie mogę się powstrzymać, żeby tego nie sprawdzić. Odnajduję jego akt małżeństwa z Florentyną. Ślub został zawarty w 1906 roku w Szczebrzeszynie, a rodzicami Piotra byli Stanisław i Antonina z domu Wesołowska. Z kolei Stanisław i Antonina pobrali się w 1867 roku, również w Szczebrzeszynie.


Stanisław był synem Wojciecha i Tekli z Kurów, których ślub miał miejsce w Szczebrzeszynie w 1840 roku. Wojciech był wdowcem, synem Michała i Anny z Gochów, urodzonym w Woli Obszańskiej. W chwili ślubu z Teklą miał 37 lat i był parobkiem skarbowym, zamieszkałym w Zwierzyńcu. Pierwszy ślub zawarł w 1812 roku w Łukowej z Dorotą Postrzech, córką Macieja i Agnieszki z domu Bonk. Małżeństwo zamieszkało w Babicach, a Dorota zmarła 5 kwietnia 1840 roku. Dokładnie pięć miesięcy po jej śmierci Wojciech ożenił się z Teklą.


To potwierdza moją tezę – ścieżki wszystkich Padjasków prowadzą do Woli Obszańskiej 😉
Przedstawione we wpisie karty rejestracyjne pochodzą tylko z jednej jednostki – obejmującej dzieci, których nazwiska zaczynają się na litery od P do Z. Pozostają mi jeszcze dwie jednostki do przejrzenia. I Ciebie, jeśli masz w rodzinie bieżeńców, też gorąco zachęcam do takich poszukiwań.

Powyższe jednostki znajdziesz pod tym linkiem.
A jeśli nie wiesz, kim byli bieżeńcy i dlaczego uciekali, zajrzyj do mojego poprzedniego wpisu.
Za tymi kartami kryje się jednak coś więcej niż tylko suche dane. W czasie bieżeństwa dzieci stanowiły ogromną część uchodźców – często były niedożywione, chore, pozbawione opieki, a niekiedy całkowicie osierocone. Pomagał im Centralny Komitet Obywatelski Królestwa Polskiego w Rosji, który w latach 1915-1918 prowadził szeroką działalność opiekuńczą nad dziećmi polskimi w Rosji, obejmującą m.in. organizację 783 ochronek i schronisk oraz 226 szkół, do których uczęszczało ponad 48 tys. dzieci. Opieka ta obejmowała wyżywienie, odzież, schronienie, opiekę zdrowotną oraz edukację, często we współpracy z Komitetem Wielkiej Księżnej Tatiany, a z czasem została uporządkowana poprzez utworzenie Wydziału Opieki nad Dziećmi, który miał objąć najmłodszych systematyczną pomocą. Dzieci trafiały pod opiekę instytucji także wtedy, gdy ich rodzice nie byli w stanie się nimi zająć lub gdy zostawały same – w takich przypadkach próbowano zapewnić im opiekę zastępczą albo umieszczać je w placówkach. Duży nacisk kładziono na edukację – powstawały polskie szkoły, w których uczono nie tylko podstaw, ale też języka i kultury, aby dzieci nie traciły swojej tożsamości mimo życia na obczyźnie. Pomoc obejmowała również codzienne sprawy: wypłacano zapomogi na utrzymanie, organizowano miejsca pracy dla rodzin, a także dbano o zdrowie i warunki bytowe najmłodszych.
Dzieci ze szkoły i z ochrony w guberni Orłowskiej:



Fotografia dzieci ze szkół i ochron w Marszańsku w guberni Tambowskiej wraz z podpisami:


Ochrony i dom dla starców w guberni Mohylewskiej : Mohylów, Rohaczew, Wykowa:


Dzieci z ochrony i pracownicy Oddziału w Bobrujsku guberni Mińskiej w liczbie 1000. Zgromadzeni przy kościele w Bobrujsku dnia 12 maja 1916 roku z okazji I Komunii Świętej:

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym wpisie pochodzą z zasobu Archiwum Akt Nowych i są dostępne online na portalu Szukaj w Archiwach.

